aktualnosci

WYJAZD W TATRY

2010-01-20

W dniach 28, 29 i 30 września uczniowie naszego Ośrodka przebywali na wycieczce w Tatrach. Wycieczkę zorganizował pan Zbyszek, a sfinansowało prawie w całości Stowarzyszenie na Rzecz Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym i ich Rodzinom Prometeusz działające przy Ośrodku.

W poniedziałek przed południem wyjechaliśmy ze Zbylitowskiej góry, by zobaczyć jak jesienią wyglądają Tatry. Kiedy dojechaliśmy do Gliczarowa, który miał stanowić bazę wypadową podczas naszej trzydniowej wycieczki, zobaczyliśmy Tatry w pełnej okazałości. Jesienne słońce padające na tatrzańskie szczyty przychylnie uśmiechało się do uczestników wycieczki. Nie sposób było usiedzieć na miejscu. Zaraz po obiedzie cała grupa wyruszyła do Zakopanego, żeby jeszcze przed zachodem słońca zdobyć nasz pierwszy szczyt. Udaliśmy się na Gubałówkę. Chociaż kusiła nas podróż kolejką linową, ponaglani przez Pana Zbyszka, na własnych nogach zaczęliśmy podchodzić pod górę. Niektórzy szli bardzo wolno, inni spieszyli się, ale wszyscy dotarli na szczyt. Słońce chyliło się ku zachodowi gdy cała grupa zgodnie zasiadła przy stole, by wypić ciepłe kakao w restauracji na Gubałówce. Droga na dół przebiegła o wiele szybciej, ale również była pełna wrażeń – zjechaliśmy kolejką. Po powrocie do Gliczarowa i zjedzeniu kolacji czekała nas miła niespodzianka – gospodarze zaprosili nas na góralskie ognisko z pieczeniem kiełbasy. I tak zakończył się pełen wrażeń pierwszy dzień naszego pobytu w górach. Następnego dnia, już po lekkiej zaprawie jaką dało nam wspięcie się na Gubałówkę, postanowiliśmy zobaczyć jezioro w samym środku gór. Pojechaliśmy w kierunku Morskiego Oka. Pogoda nie była już tak piękna jak poprzedniego dnia, ale było dość ciepło. Każdy z uczestników, zaopatrzony w drugie śniadanie, napoje i ciepłe stroje zapakowane do plecaków, otrzymał bilet wstępu do Tatrzańskiego Parku Narodowego. Uczestnicy, podzieleni na grupy, pod opieką wychowawców udali się w kierunku Wodogrzmotów Mickiewicza, a potem dalej i dalej aż po pewnym czasie przed naszymi oczami ukazał się cudowny widok. Pośród gór rozciągało się wspaniałe, o czystej wodzie powstałej z topniejącego śniegu jezioro – Morskie Oko.

Pogoda w górach zmienia się szybko, o czym mogliśmy się przekonać na własnej skórze. Zimno mgła i drobniutki deszcz zapędził nas do wnętrza schroniska, gdzie zagrzaliśmy się herbatą z cytryną i zjedliśmy drugie śniadanie. Jeszcze kilka zdjęć  w otoczeniu wody i gór, jeszcze jedno spojrzenie na dzikie kaczki na jeziorze i już trzeba było wracać do autobusu. I znów jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nastąpiła zmiana pogody. Szczyty wyszły spoza mgły, przestał siąpić deszczyk i nawet na chwilę pojawiło się słońce, a przed nami było kilka kilometrów drogi w dół. Niestety, tutaj nie było kolejki i chociaż nogi zaczynały trochę boleć, to jednak w dobrym tempie przemierzyliśmy drogę powrotną. Dobrze że tak się spieszyliśmy. Ledwie zajęliśmy miejsca w naszym busie, a na dworze rozszalała się ulewa. Deszcz była bardzo gwałtowny, ale my już bezpiecznie i sucho dojechaliśmy na kolejny nocleg.

Środa to kolejny piękny dzień – znów słońce i ciepło, a my by nie tracić czasu zaraz po śniadaniu pojechaliśmy zobaczyć jak w jesienne przedpołudnie wygląda stolica sportów zimowych – Zakopane. Na Krupówkach było niezbyt wielu ludzi, więc spokojnie przeszliśmy się po tej głównej ulicy, kupiliśmy pamiątki, spróbowaliśmy góralskich serków, popatrzyliśmy na górujący nad miastem Giewont i wróciliśmy na obiad do Gliczarowa skąd po raz ostatni obejrzeliśmy panoramę Tatr.

Wykonanie strony www Redruk.pl